
Ostatnio naszło mnie, żeby odgrzebać z szuflady fioletowego Lemaxa (tradycyjnie bez numerka czy nazwy) ze złotą poświatą, którą widać pod odpowiednim kątem. Pozostawia widoczne ślady pociągnięcia pędzelka. Trzeba nakładać go szybko, najlepiej przy trzech pociągnięciach, kryje przy dwóch warstwach. Schnięcie w normie.
Z racji, że średnio podobał mi się solo postanowiłam pokryć...